Tradycja
Warto wiedzieć, iż jedną z głównych tradycji Festiwalu w Międzyzdrojach jest uwiecznianie obecności obecnych na nim gwiazd poprzez wykonywanie odcisków ich dłoni oraz autografów w tak zwanej Alei Gwiazd. Dzięki temu, okrągłym rokiem przechadzając się po Międzyzdrojach można podziwiać imponujący Gwiazdozbiór, który świadczy tylko o randze wydarzenia jakim jest festiwal w Międzyzdrojach. Warto wiedzieć, iż obecnie na kamiennych płytach swoje odciski zostawiło już ponad sto gwiazd. Wśród nich możemy znaleźć między innymi Romana Polańskiego, reżysera, który choć wzbudza wiele kontrowersji, to jest szalenie szanowany w środowisku zarówno w kraju jak i poza jego granicami. Na swoim koncie ma on wiele niesamowitych filmów, do których produkcji zaangażowane były największe nazwiska światowego kina. Poza tym można ty znaleźć odciski Beaty Tyszkiewicz czy Janusza Gajosa, jeśli nam się zamarzy możemy przyłożyć swoje dłonie do odcisku Katarzyny Figury, Ireny Kwiatkowskiej, Anny Seniuk czy też Jana Frycza. Doskonałym sposobem na spędzenie wakacyjnego popołudnia w czasie Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach może okazać się wzięcie udziału w Turnieju Golfowym, organizowanym dla pojawiających się w Międzyzdrojach Gwiazd. Będzie można skorzystać z okazji zobaczenia na polu golfowym lubionych aktorów z filmów i seriali. Taka rozrywka z pewnością spodoba się wielu fanom, którzy do tej pory nie mieli okazji oglądać swoich idoli poza szklanym ekranem. Na dodatek warto również wspomnieć o tym, iż organizatorzy przewidzieli także atrakcje dla kibiców. W wolnej chwili będzie można między innymi zapoznać się z zasadami gry w golfa i pod okiem trenerów poznać tajniki rozgrywek. To doskonała okazja nie tylko dla osób, które lubią ten sport, ale również, a może przede wszystkim dla tych, którzy do tej pory nie mieli z nim do czynienia. Może okazać się, iż takie niepozorne wydarzenie okaże się początkiem przygody z tym sportem, wymagającym nie tylko umiejętności, ale również cierpliwości, dokładności i precyzji.
Kategorie: Historia | Tagi: aleja, Gajos, gwiazdy, produkcja, rok, środowisko, wiedza, wydarzenie, znana
Daleko od tego miejsca 150 tyś. ludziom zagraża inne, choć nie mniej groźne niebezpieczeństwo ze strony jeziora kraterowego. Jeziora i podziemne wulkany mogą tworzyć wybuchową mieszankę. Naukowcom udało się zidentyfikować jedno z takich miejsc. Znajduje się ono w stanie Washington. Wierzchołek góry skrywa się ponad chmurami, wznosi się na wysokość ponad 4400 m. trudno wiedzieć, że na jego szczycie znajduje się jezioro kraterowe. Zbiornik jest niewielki, o wymiarach 15 na 20 m, ukryty wśród 26 lodowców. Jezioro otaczają lodowe groty, uformowane przez ciepło wulkanów. To gaz wulkaniczny sprawia, że jeziorko i warstwy lodu leżące powyżej zagrażają życiu wielu ludzi. Gazem tym jest dwutlenek siarki. Z mieszaniny wody i dwutlenku siarki powstaje kwas siarkowy. Woda nieustannie drąży strukturę skal. Kwas przez lata tak osłabił spoistość skały, że rozpada się ona w ręku. Struktura skały jest tam tak osłabiona, że w każdej chwili może się rozpaść. Jeśli zapadnie się na szczycie, może zmienić się w błotnisty szlam, który popłynie zboczem w dół. Lachary zabiły więcej ludzi niż erupcje wulkanów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Badacze szukają potencjalnego zagrożenia na tamtym terenie, by uchronić ludzi przed niespodziewaną śmiercią. Niektóre z nich przez cale stulecia uznawano za miejsca święte, inne stały się turystyczną atrakcją. O istnieniu ich malo kto wie. Wszystkie jednak mają pewną cechę wspólną: położone są na obszarach aktywnych sejsmicznie, niektóre wręcz w samym wnętrzu aktywnych wulkanów. Naukowcy dopiero odkrywają, jak bardzo mogą być groźne. Pierwsze ostrzeżenie nadeszło z Kamerunu na zachodnim wybrzeżu zachodniej Afryki środkowej. Jezioro Nijo leży w kraterze uśpionego wulkanu. W 1986 roku w dolinach otaczających ten zbiornik mieszkało ponad 10 tyś. ludzi. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia wydarzyła się tragedia. Niemal wszystkich mieszkańców osady znaleziono martwych. Przeżyli jedynie nieliczni, którzy mogli opowiedzieć całą tragedię. Górscy pasterze mówili, że widzieli 25-o metrową falę, a jezioro zmieniło kolor na jaskrawo pomarańczowy. Zmarło ponad 1700 osób. W ciągu kilku dni Przybylo wielu ekspertów, między innymi limnolog. Badacze zasugerowali się opowieściami tych, którzy przeżyli. Pierwsze, co uderzyło, to fala ciepła i zapach zgniłych jaj. Wszyscy sądzili, że była to erupcja wulkanu, jednak po zbadaniu roślin na obecność siarkowodoru, niczego nie znaleziono. Nie było też żadnych dowodów na zmianę temperatury wody w jeziorze.