Podróżujemy
Turystyka, wypoczynek, relaks

Cerkwie

4 października 2011

Cerkwie Wędrując po Bieszczadach, warto zwrócić uwagę na urokliwe drewniane cerkiewki. Były one budowane zazwyczaj na wzniesieniu w otoczeniu drzew. Do końca XIX wieku budowano wyłącznie z drewna, zazwyczaj z ołtarzem skierowanym na wschód. Większość cerkiew dzieli się na trzy części: prezbiterium, nawę i babiniec. Prezbiterium jest symbolem nieba, tam kapłan odprawia msze. Ziemię symbolizuje nawa, to w niej gromadzą się wierni. Nawę od prezbiterium oddziela ikonostas, który jest rodzajem ściany zbudowanej z ikon. Prawie zawsze SA one usadowione w określonym porządku. Pośrodku znajdują się diakońskie wrota. Babiniec przeznaczony był pierwotnie dla kobiet później jednak one mogły wchodzić podczas mszy do nawy. Inny jest również symbol krzyża. Chrystus ma przybitą każdą nogę oddzielnie, a sam krzyż ma trzy ramiona, które symbolizują łotrów. Czasami u dołu znajduje się półksiężyc, symbolizujący zwycięstwo chrześcijan nad Islamem. Bojkowie zamieszkiwali tereny trudnodostępne, o mało urodziwych ziemiach, dlatego ich głównym zajęciem było pasterstwo i hodowla. Hodowano przeważnie bydło i owce. Rolnictwo miało mniejsze znaczenie. Bojkowie bardzo chętnie wynajmowani byli jako kosiarze. Życie ich było ciężkie, wiosną często kończyły się wszystkie zapasy. Chleb pieczono z mąki owsianej mieszanej z sieczką. Jedzono liście lebiody, gorczycy i pokrzywy. Używano sera, mleka, ale mięso było rzadkością na stole. W chacie bojkowskiej często mieszkało kilka rodzin. Cała rodzina żyła zazwyczaj w jednej izbie. Najważniejszą osobą był ojciec. On posiadał wszystkie pieniądze i decydował ca należy kupić. Ubranie Bojków było skromne. Latem nakładano sirak z czerwonego lub brązowego owczego sukna. Zimą noszono owcze kożuchy, a pod spód wkładano lejbiki, koszule szyte z sukna, sięgające do bioder. Codziennym obuwiem były chodaki. Ciekawe były domy chłopskie. Obejście składało się z jednego długiego budynku, w którym mieściła się izba mieszkalna, sień, komora i stajnia. Wszystkie sprzęty zrobione były własnoręcznie z drewna, kamienia i skał.

Kategorie: Historia | Tagi: babiniec, budowla, gromada, krzyż, księżyc, skierowanie, symbol, większość, wierni

Zagrożona dolina

18 sierpnia 2011

Zagrożona dolina W takich okolicznościach większość mieszkańców doliny jest bez szans. Dzisiaj nadal kilka tysięcy osób mieszka poza swoim dawnym domem, a urządzenia zamontowane w jeziorze uwalniają gaz do atmosfery. Poziom nasycenia gazu stopniowo się zmniejsza, ale w wodach jest go wciąż więcej niż uwolniło się feralnego dnia. Podobne zjawisko może występować w innych jeziorach wulkanicznych, jeżeli zostaną spełnione odpowiednie warunki: ujście dwutlenku węgla do wód jeziora, głębokość przynajmniej 50 m, by wytworzyło się konieczne ciśnienie i położenie jeziora w strefie równikowej, gdzie ciepło zapobiega uwalnianiu się gazu z wody. Większość jezior wulkanicznych nie spełnia wszystkich warunków, ale jedno wciąż budzi niepokój naukowców. Jezioro Kivu na granicy Konga i Rwandy jest 2 tyś. razy większe od Ninjo i zawiera 1000 razy więcej dwutlenku węgla. Leży tez w pobliżu aktywnego wulkanu. Niektórzy naukowcy sądzą, że erupcja mogłaby wyzwolić tak ogromne ilości gazu, że zagrożone byłoby życie 2 mln ludzi, mieszkających nad brzegami jeziora. Coś musi się znajdować w jeziorze, co potrafi kumulować takie ilości dwutlenku węgla. Im większe jest ciśnienie, tym większa ilość gazu rozpuszcza się w wodzie. Działa to na tej samej zasadzie, co zakorkowany, a potem otwarty szampan. W jeziorze Ninjo rolę korka pełniła woda. Tak duży ciężar wody blokuje gaz w dolnych warstwach, dlatego może go tam być bardzo dużo. W większości jezior kraterowych dwutlenek węgla sukcesywnie uwalnia się z wód. Cyrkulacja gazów następuje na skutek zmian pór roku: lata i zimy, a tym samym zmiany temperatury w wodzie. Tam, gdzie leży jezioro Ninjo zmian pór roku nie ma, dlatego wody na powierzchni nigdy się nie ochładzają i nie opadają. Z czasem zaczynają tworzyć warstwy o zróżnicowanej gęstości. Najniższe warstwy mogą latami nasycać się coraz większą ilością gazu. Gaz sam nie uwolni się; coś musiało spowodować jego uwolnienie się. Oderwanie się skal z jednego ze klifów mogło wywołać reakcję łańcuchową. Skały wpadając do wody zburzyły stabilny układ warstw. Wody pełne dwutlenku węgla zostały wypchnięte w górę. Działania te przypominają tropienie zwierzęcia. Jeśli dostrzeże się ślady niedźwiedzia polarnego na śniegu i za nimi pójdzie, to w końcu natrafi się na niedźwiedzia. Jeśli na górze zdarzały się lachary, w przyszłości również mogą się przydarzyć. Badając teren wokół góry, włącznie z dolinami można stwierdzić, że w tamtych rejonach było 55 lacharów, a ich zasięg był bardzo różny. Najpotężniejszy lachar dotarł do dzisiejszych portów i zniszczył tereny zamieszkałe obecnie przez 150 tyś. ludzi. Tak potężne lachary pojawiają się co 500-1000 lat. Dla mieszkańców pobliskiej miejscowości nie jest istotne czy lachar nadejdzie, ale kiedy następny lachar zaleje dolinę. W razie niebezpieczeństwa, przy obecnych systemach alarmowych mieszkańcy będą mieć 45 minut na ewakuację. Zatem nic dziwnego, że mieszkańcy żyją w ciągłej niepewności. Trudno sobie wyobrazić, aby tak duża ilość mieszkańców zdołała opuścić swoje domostwa w ciągu tak krótkiego czasu, zwłaszcza, że najczęściej ludzi ogarnia panika, którą bardzo trudno jest opanować.

Kategorie: Polska | Tagi: jezioro, metry, mieszkanie, uwolnienie, większość, woda, występowanie